Duchu Święty pomóż!
Emocja pierwsza - smutek. Druga - żal. Żal i złość. Ale jednak smutek wygrywa. Przeżywany źle, bo przecież Niedziela Zmartwychwstania, święto radości. A cały czas w sercu żal - dlaczego dobremu człowiekowi robi się taką rzecz? Nie wiem, może lepiej - niewiedza daje nadzieję że ta nagła zmiana to pilniejsza potrzeba - potrzeba kapłana w innej, bardziej potrzebującej jego posługi przestrzeni.
I trzecia emocja, najsilniejsza ponad wszystkimi - wdzięczność. W tym samym tonie, w tej samej pokorze, w której Ty Grześku dziękowałeś po resurekcji. Wdzięczność za każdą posługę, każde słowo - tak bliskie mojemu małemu pojmowaniu wiary. Za odruchowe targanie wstążki podczas dzielenia się przemyśleniami, tylko utwierdzające w Twojej otwartości i szczerości. Za otwartość na każdego kto tego potrzebował. Za nieskończone pokazywanie że Bóg to miłość - słowem, uczynkiem - i jestem tego pewien - również myślą. Za to szczególnie, trafiłeś mnie. I wiele innych osób.
Wdzięczność za kierunek który obrałeś obejmując urząd Proboszcza. Za to, że zrealizowałeś już dawno co obiecałeś - skupienie się na budowaniu wspólnoty. A właściwie - wspólnoty wspólnot w której każdy może znaleść swoje miejsce. Wybrzmiewa to z każdego zakamarka, wieku i stanu (dziś usłyszałem to z ambony od Twojego współbrata, wcześniej - od lewej do prawej).
Nie złożę życzeń - pamiętam że dawno temu powiedziałeś że nie lubisz składać życzeń (my man pomyślałem wtedy). Ujmę więc moje emocje inaczej - oddam Tobie po dwakroć co dostałem - a dostałem dużo. W każdej formie w jakiej będziesz potrzebować - i kiedykolwiek będziesz potrzebować. To moje życzenie, dla mnie, niech się spełni.
Grzegorzu, czy pozwolisz umyć sobie stopy?
Rysiek Brzegowy