Mieszkam z mężem na Kurdwanowie, ale kilka lat temu zaczęliśmy chodzić na Cegielnianą na nabożeństwa ekumeniczne w duchu Taize i po którymś z nich zostaliśmy na mszę o 20. Wtedy poznaliśmy księdza Grzegorza i od tej pory, gdy tylko mamy taką możliwość to jesteśmy w niedzielę na mszy o 20 i myślimy już o tym miejscu jako o swojej parafii.
Od tych kilku lat polecamy też niedzielną mszę o 20 wszystkim znajomym z Krakowa, właśnie ze względu na kazania księdza Grzegorza. Moim zdaniem są one wyjątkowe, po prawie każdym z nich mam ochotę iść do zakrystii z podziękowaniem (teraz zaczynam żałować, że zrobiłam to zaledwie kilka razy). Ksiądz Grzegorz komentuje Ewangelię w taki sposób, że zawsze coś z tych myśli zabieram ze sobą, a owoce jego niedzielnych rozważań towarzyszą mi zwykle przez cały tydzień, często stając się inspiracją do mojej własnej medytacji. W słowach księdza Grzegorza zawsze dostrzegam głębię, namysł, autentyczność, pokorę, zapatrzenie w Jezusa i po prostu miłość. W jego sposobie bycia, a więc także w sposobie sprawowania liturgii widzę zawsze delikatność i dbałość o drugiego człowieka, ale także poczucie humoru i lekkość, która jak sądzę wynika z prawdziwej chrześcijańskiej wolności wewnętrznej. Uważam, że kontakt ze słowem głoszonym przez księdza Grzegorzem jest jednym z bardzo ważnych elementów mojego osobistego rozwoju duchowego. Dla mnie jest to jeden z najważniejszych księży jakich spotkałam w ostatnich latach, dlatego ogromnie zasmuciła mnie wiadomość o jego dość nagłym przeniesieniu. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wyjściu z kościoła tego dnia było sprawdzenie jak daleko jest z Krakowa do Dębowca... Niestety za daleko.
Choć to co wyżej uważam za kluczowe, to oprócz tego chcę też dodać, że ksiądz Grzegorz w mojej opinii jest także wspaniałym proboszczem, a pod jego opieką parafia wyraźnie rozkwitła. Odbywa się tu coraz więcej bardzo interesujących wydarzeń i, co bardzo ważne - są to propozycje dla różnych grup wiekowych oraz osób o różnej wrażliwości i różnych potrzebach duchowych. Mam też poczucie, że udało mu się pobudzić w ludziach ducha prawdziwej wspólnoty. Chociaż, jak wspomniałam, nie mieszkam w okolicy i nie znam tu zbyt wielu osób, to jednak czuję się tutaj jak w domu i to tutaj chcę spędzać Triduum Paschalne i inne ważne uroczystości i święta, bo czuję się częścią wspólnoty parafialnej.
Moim zdaniem przeniesienie księdza Grzegorza będzie ogromną stratą dla całej wspólnoty parafialnej i wszystkich jej sympatyków.
Joanna Szwej-Pitala