Dla mnie ksiądz Grzegorz jest z jednej strony wzorem kapłana i proboszcza, a z drugiej kimś bliskim, przy kim nie muszę niczego udawać, kto przyciąga swoją normalnością. Gdybym miał wymienić najważniejszą cechę, za jaką Go cenię, to nie byłyby to jego wspaniałe zdolności kaznodziejskie, umiejętność zarządzania parafią, rozkręcania wspólnot i docierania nawet do ludzi, którym nie po drodze z Kościołem (np. na Przystanku Jezus), ani jego poczucie humoru. Wszystko to on posiada, ale najbardziej imponuje mi jego bliskość z Bogiem, prawdziwa relacja, którą widać, słychać i czuć. Godziny spędzone na adoracji i modlitwie w kaplicy - sam na sam z Jezusem Chrystusem.
Grześku, niech Ci ten Jezus błogosławi i prowadzi przez dalsze życie. Dziękuję za Twoje moderowanie naszego Kręgu Rodzin! Mam nadzieję, że będziemy się jeszcze nieraz spotykać.
Na zakończenie, pozwolę sobie załączyć wiersz, który napisałem i wygłosiłem z okazji 50 urodzin naszego Proboszcza. Choć lekki i nieco żartobliwy, zawiera wiele prawdy o księdzu Grzegorzu:
Drodzy nasi Parafianie!
Niechaj teraz każdy wstanie.
Nawet małe dziecko wie już:
dziś Proboszcza jubileusz.
Rok siedemdziesiąty piąty –
pielgrzymuje lud do świątyń.
Czas ten jubileuszowy
dał nam bohaterów nowych:
braci Golców i Lipnicką,
Maćka Stuhra – to nie wszystko!
dał Seweryn, Baranowską,
Kogo jeszcze dał Ci Polsko?
Jest to postać niedościgła
w osobie Grzegorza Szczygła.
Imię mu nadano latem,
by uczcić Grzegorza Latę.
Już w młodości miał swój głos:
heavy-metal, długi włos…
Chociaż dziewczyn nie unikał,
w końcu poszedł na kleryka.
Zero jeden – wyświęcony,
jednak ciągle niespełniony.
Poszukiwał nowych owiec,
stąd nowicjat i Dębowiec.
Kiedy został saletynem
w końcu miał szczęśliwą minę.
Trafił potem do Krakowa,
i do Trzcianki i Rzeszowa,
był „Posłańca” redaktorem,
dziennikarza świetnym wzorem.
Wreszcie nowe wziął wyzwanie:
w Krakowie proboszczowanie.
Choć niełatwa to posługa,
lista jego zasług długa.
W adoracji jego siła,
bo modlitwa jest mu miła.
Gdy wygłasza Słowo Boże,
pełen kościół wiernych stworzeń.
O świątynię dba przykładnie,
więc jest w środku coraz ładniej.
O wspólnoty też się troszczy,
jak mało który z proboszczy…
Jeździ głosić Ewangelię
na Przystanek Jezus wiernie.
Na każdego jest otwarty,
umie słuchać, lubi żarty.
Jest też skromny niesłychanie,
więc już kończę to gadanie.
Grzesiu, my kochamy Ciebie!
Żyj nam wiecznie – tu i w Niebie!
Jacek Szybowski