Ks. Grzegorz Szczygieł to prawdziwy dobry pasterz, który ma charyzmat znajdowania najbardziej poranionych owiec na obrzeżach Kościoła, a nawet daleko poza nim... Wiele osób wyratował z ogromnych tarapatów (czasem wręcz od samobójstwa) i pomógł przywrócić do życia, również duchowego i do wewnętrznej wolności. Jego działalność sprawia, że zagubione owce wracają na łono Kościoła i do komunii - ze sobą, z innymi i przede wszystkim z Bogiem. Jego bezpośredni i charyzmatyczny styl bycia może drażnić - rozumiem to. Jako duszpasterz żywo współodczuwający z Chrystusem, który biesiadował z celnikami i grzesznikami, rzeczywiście mógł nie wystarczająco doceniać "zwykłe" duszpasterstwo parafialne. Jednak w najmniejszym stopniu nie uzasadnia to zupełnie niezrozumiałego trybu odwołania go ze stanowiska proboszcza naszej parafii. Bardzo nie podoba mi się - w dobie transparentności i synodalności w Kościele - takie skandaliczne potraktowanie kapłana, który całe swoje życie kładzie za swoje owce... Ks. Grzegorzowi należy się wsparcie w rozwoju i działaniach - ojcowska troska przełożonych, a nam jako Kościołowi lokalnemu wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
Grażyna Bakunowicz