Po powrocie z zagranicy szukałam swojego miejsca w krakowskim Kościele. Już od pierwszej chwili ta, napotkana trochę „przez przypadek”, parafia zaczęła mnie przyciągać i z czasem stała się „moją parafią”.
Kiedy nieśmiało powiedziałam o tym księdzu Grzegorzowi, bardzo się ucieszył i odpowiedział, że zależy mu na tym, aby każdy czuł się tu jak u siebie.
Odkąd go poznałam, bardzo cenię jego autentyczność, otwartość na innych, bycie po prostu sobą oraz głębię relacji z Bogiem. Jest człowiekiem prawdziwym. Myślę, że również dzięki niemu ta parafia jest miejscem, gdzie każdy może coś od siebie dać, być sobą i czuć się częścią wspólnoty Kościoła.
Jestem mu wdzięczna za to, kim jest – za spowiedź, rozmowy i za to, że potrafi być jak brat w wierze. Dziękuję mu także za to, że dał nam miejsce na spotkania grupy kontemplacyjnej Przyjaciół Miłości Miłosiernej – to dla nas bardzo cenny dar i przestrzeń wzrastania w wierze.
Wierzę, że na tym właśnie polega prawdziwe bycie kapłanem – mamy jednego Ojca, ale bardzo potrzebujemy też braci.
Bardzo chciałabym, aby ksiądz Grzegorz został – choć nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Wiem jednak, że takich osób się nie zapomina. Zawsze będę o nim pamiętać w modlitwie.
Anna