Wczesna wiosna 2021. Do księdza Grzegorza rozkładającego między mszami sprzęt komputerowy podchodzi człowiek, prosi o rozmowę. Żaden z nich nie jest w swojej parafii. Nie spotkali się przed tymi rekolekcjami. Obcy ksiądz, obcy człowiek, który w czasie pierwszej rozmowy prosi o zostanie stałym spowiednikiem w sytuacji, w której doświadcza daleko idących trudności duchowych. Mający obiektywnie mało czasu ks. Grzegorz nie odmawia, podchodząc do sprawy z niezwykłą delikatnością. Pierwsze spowiedzi odbywają się w reżimie pandemicznym, później pojawia się wątpliwość, gdzie zostanie skierowany. Ku mojej uciesze – na probostwo do Krakowa i nadal znajduje czas na niełatwe nieraz spowiedzi.
Po latach zdawkowego traktowania przez wielu (choć nie wszystkich) spowiedników i (delikatnie rzecz ujmując) nie zawsze wysokiej jakości teologii dostępnej w nauczaniu, znalazłem stworzoną przez ks. Grzegorza przestrzeń, w której można znaleźć pomoc we wzroście, objaśnienie prawd wiary i Pisma Świętego, sprostowanie błędów teologicznych i wolność do wybrania Boga, który chce być blisko człowieka. Bez zadęcia, pustosłowia i nowomowy, za to z autentyczną prostotą, osobiście i od serca.
Obecne u ks. Grzegorza łagodność, spójność nauczania i otwartość na ludzi, a w ostatnich dniach – również posłuszeństwo wobec przełożonych, budzi mój głęboki szacunek i wdzięczność za to, że mogłem wzrastać korzystając z jego posługi i postawy.
Taki jest (mój) duchowy Ojciec Grzegorz.