Znam już księdza Grzegorza parę lat, od kiedy spotkałam go w duszpasterstwie akademickim. Zachwyciły mnie wtedy tak naturalne rozmowy o doświadczeniu Boga, to jak ludzie otwierają się na Boga, poczułam wtedy, że ja też tak chcę !.
Ksiądz Grzegorz dał się poznać jako osoba żyjąca z Bogiem, a owocem tego jest miłość, otwartość, przyjacieskość, współczucie, które nie jest jedynie czczym uczuciem ale też doświadczaniem trudów, odwagą do dźwigania ich razem z parafianami, zauważanie biedy tam gdzie inni jej nie zauważają albo wygodniej jej nie zauważać, ma pogodny stosunek do ludzi, czas dla potrzebujących, który czasem oznacza niedospanie, zmęczenie. Ksiądz nie jest oderwany od rzeczywistości ale jest ze swymi "owcami". Przez ten czas który go znam, zdążylam zauważyć, że przygarnia ludzi poranionych, mimo że to może sprawiać problemy, ból, wymagać przeznaczenia czasu, wypalania się się dla innych.
Myślę, że to życie, tak pełne owoców jest najlepszym świadectwem, które inspiruje ludzi do zbliżenia się do Boga, że te wszystkie słowa o wierze w Boga nie są jedynie próżnym "gadaniem" ale są prawdą.
To w dużej mierze dzięki Jego świadectwu moja wiara ewoluowała od wiary będącej tradycją do wiary będącej rozmową z Bogiem, zawierzaniu mu swojego życia, decyzji, rodziny, problemów, do wierności Bogu i wierze w jego obecność w mojej codzienności. Do pragnienia pójścia śladami Jezusa, nie skupianiu się wyłącznie na własnych problemach, również do owocowania (zajmuję sie wolontaryjnie osobami z niepełnosprawnością).
Księże Grzegorzu dziękuję za Twoją działalność i zawierzam Cię Bogu.
Ewa Samek