Miałam 13 lat, stałam w parafialnej scholi w kościele MB Saletyńskiej w Krakowie i pewnie nie spodziewałam się, że jedno zaproszenie zmieni kurs mojego życia. Wtedy poznałam ks. Grzegorza. Zaprosił mnie do wspólnoty Oazy Nowego Życia. Dziś jako 32-letnia kobieta mogę powiedzieć, że ten moment był początkiem mojego Nowego Życia - Życia w obecności Boga.
Przez lata formacji we wspólnocie, pod okiem ks. Grzegorza, wydarzyła się w moim sercu najważniejsza zmiana. Bóg przestał być dla mnie „abstrakcyjną figurą”, a stał się żywą Osobą. Jak to się stało? Odpowiedź jest prosta, choć niezwykle głęboka - zobaczyłam Boga w miłości do drugiego człowieka. Ksiądz Grzegorz pełnił rolę duszpasterza ucząc nas modlitwy osobistej i wspólnotowej, prowadząc nas w duchu Ks. Blachnickiego. To co najbardziej budowało mój obraz Boga to jego postawa wobec bliźniego, wobec poranionych dzieciaków z różnych domów i środowisk. Przede wszystkim przekazywał nam wartości jakimi są miłość, przyjaźń, wspólnota, oddanie, posługa i bezinteresowna troska o drugiego człowieka. Formacja Oazowa miała największy wpływ na ugruntowanie się mojej tożsamości w duchu miłości bliźniego. Od tego czasu staram się żyć podążając za myślą św. Augustyna "nie można prawdziwie kochać Boga, jeśli nie kocha się brata swego”.
Dziś mamy 2026 rok, minęło 19 lat, przez te wszystkie lata Ks. Grzegorz stał się również "Grześkiem" stał się dla mnie i mojego męża prawdziwym przyjacielem. Wspierał nas w wielu zakrętach życiowych, wchodził w naszą codzienność będąc "Duszpasterzem - Człowiekiem". Moje doświadczenie osoby Grześka - to przede wszystkim autentyczna relacja oparta na szacunku i akceptacji. Nie znam drugiego księdza, który wychodzi z pozycji słuchania a nie moralizowania, który ewangelizuje przez mówienie o swoim osobistym doświadczeniu Boga, a nie jedynie posiłkując się trudnymi dla przeciętnego człowieka pismami kościelnymi. Grzesiek zbudował we mnie poczucie, że Kościół jest domem Bożym i domem każdego człowieka.
Choć od lat nie mieszkam już w krakowskiej parafii Saletynów, w sercu wciąż czuję się "parafianką". Mieszkamy 60 km stąd. Odwiedziliśmy wiele kościołów w drodze do Krakowa, ale w niedzielę o 20:00 wracamy tutaj. Dlaczego? Bo tutaj drzwi są naprawdę otwarte. Bo kazania ks. Grzegorza nie pozwalają przejść obok Boga obojętnie. One zmuszają do myślenia, powodują, że człowiek zastanawia się nad swoją relacją z Bogiem i ludźmi, z którymi dzieli swoją codzienność.
W świecie pełnym podziałów, Grzegorz nie kategoryzuje ludzi na lepszych i gorszych, wierzących i poszukujących. On po prostu kocha. Dla mnie ks. Grzegorz to ktoś, kto zdjął z Kościoła maskę administracji, a ukazał jego prawdziwe oblicze: żywą, pulsującą wspólnotę opartą na miłości do Jezusa i drugiego człowieka.
Dziękuję Grzesiek - za każdym razem kiedy doświadczam trudnego oblicza kościoła - nie rezygnuje, wracam. Ty prowadzisz nas w duchu, że to my - świeccy - uczniowie Jezusa nie jesteśmy tylko gośćmi, ale współgospodarzami Domu Bożego jakim jest wspólnota Kościoła.
Kamila Dziewulska, członek wspólnoty Caritas