Ponad 10 lat temu, zupełnie przypadkowo, trafiłam do parafii Matki Bożej Saletyńskiej w Krakowie. To był dla mnie bardzo trudny dzień. Przejeżdżając obok kościoła, poczułam, żeby wejść do środka. Wtedy usłyszałam księdza - Jego śpiew i słowa. Było w tym coś niezwykle pokornego, skromnego, a jednocześnie głębokiego. Jak się później okazało, trwały wtedy misje parafialne.
Od tamtego momentu coś się we mnie zmieniło.
Kiedy po czasie dowiedziałam się, że ksiądz Grzegorz przychodzi do tej parafii jako proboszcz, poczułam ogromną radość. Mam wrażenie, że to Duch Święty i wewnętrzna intuicja poprowadziły mnie dalej - po raz pierwszy w życiu dołączyłam do wspólnoty.
Wcześniej, mimo że chodziłam do kościoła, miałam raczej negatywne nastawienie do wspólnot przykościelnych. Tutaj jednak wszystko było inne - głębsze i autentyczne. spotkałam się z ogromną otwartością, zrozumieniem i żywą, spontaniczną modlitwą. Czułam tam prawdziwą obecność Boga, autentyczność i wsparcie, także ze strony księdza i Jego modlitwy. W czasach kryzysu wiary i Kościoła Katolickiego w Polsce to wielki dar!
Szczególne miejsce w moim sercu mają Msze Święte o godzinie 20:00. Są dla mnie prawdziwym świętem czasem, w którym mogę głęboko i świadomie uczestniczyć w Eucharystii, lepiej rozumieć Słowo i naprawdę być.
Jestem ogromnie wdzięczna za obecność księdza Grzegorza i jego posługę. Mam też wielką nadzieję, że nadal będzie mógł służyć w tej parafii. Nie wyobrażam sobie uroczystości Wigilii Zesłania Ducha Świętego i kolejnych mszy z modlitwą o uzdrowienie bez księdza Grzegorza. Czekam na to cały rok (nie mam słów aby to piękne doświadczenie miłości Boga i obecności Ducha Świętego opisać).
Magdalena Cieśla