Ks. Grzegorz Szczygieł łamie wiele schematów. To w oczywisty sposób dla jednych bywa trudne dla innych jest źródłem nadziei. Jeśli myślę o wezwaniu Papieża Franciszka do odejścia od "plagi" klerykalizmu, jako jednego z podstawowych, strukturalnych wyzwań Kościoła, to Ks. Grzegorz jest dla mnie człowiekiem, który rozumie to wezwanie jak mało kto. Cechuje go odwaga ufności w to, że Duch Święty prowadzi wszystkich ochrzczonych, a zadaniem proboszcza nie jest próba sprawowania kontroli nad absolutnie wszystkimi procesami w parafii, lecz gotowość do wspierania pojawiających sie inicjatyw i delegowanie zadań do wiernych duchownych i świeckich, w zaufaniu. Dla Ks. Grzegorza ewangelizacja jest absolutnie priorytetem. Osobiście niezwykle sobie cenię Jego otwartość, zmniejszanie dystansu, solidność i zaangażowanie w nauczaniu i troskę o osoby z marginesów Kościoła (w tym skrzywdzonych i odrzucanych). Model Parafii otwartej, przyjmującej nowe powiewy, eksperymentującej duszpastersko, jest mi bardzo bliski. Owocem takiego otwarcia jest natomiast tak wielka różnorodność aktywności, iż w sposób oczywisty Proboszcz nie może być partnerem i opiekunem każdej inicjatywy. Jestem wdzięczny Księdzu Grzegorzowi za to, że ma odwagę robić coś inaczej niż zawsze. Do takiego stylu potrzeba natomiast dobrego mechanizmu wspólnotowej ewaluacji, przemyślenia, przemodlenia, informacji zwrotnej, dialogu i wspólnego synodalnego podążania dalej. Nikt tego jeszcze nie umie modelowo, bo takie parafie praktycznie jeszcze nie istnieją. W świeżych, nowych formach zawsze trzeba akceptować przestrzeń popełniania błędów. Najgorsze, co sie może stać, to przerwać taki proces nagle, w poczuciu niedomówień, braku informacji i zrozumienia oraz przy braku koncyliacyjnego dialogu. Tworzy to wielkie ryzyko konfabulacji, napięć, domysłów, itp. Uważam, że Ksiądz Grzegorz został odwołany w najgorszym możliwym momencie i zbyt nagle, aby mogło to zostać przyjęte ze zrozumieniem i wewnętrznym pokojem.
Michał Młynarczyk (TAIZE, Przystanek Jezus, spotkania synodalne)