Księdza Grzegorza poznałem kilka lat temu. Zaczęliśmy z żoną pojawiać się na modlitwach ekumenicznych w duchu Taize i zostawać po nich na mszach św. o godz 20:00. Osoba księdza Grzegorza tak nam się „spodobała”, że zaczęliśmy regularnie uczęszczać do parafii MB Saletyńskiej na Eucharystię, mimo iż nie mieszkamy na terenie parafii.
Księdza Grzegorza znam głównie z mszy św. oraz obserwowania działalności parafii, więc moje świadectwo opiera się na tym doświadczeniu.
Poniżej wymienię w punktach najważniejsze elementy, które cenię w ks. Grzegorzu i jego działalności jako duszpasterza, kaznodziei i proboszcza parafii:
• nie głosi siebie, tylko Jezusa (co nie jest zawsze oczywistością w Kościele) – słuchając ks. Grzegorza odnoszę wrażenie że on jest prawdziwie zasłuchany i zapatrzony w Jezusa i Jego Ewangelię – sięga do głębi Ewangelii i z niej wydobywa obraz Boga, którego uczy Jezus
• nie moralizuje, nie wywyższa się, nie mówi z pozycji tego który wie lepiej, nie potępia
• widać i słychać w nim empatię, potrafi słuchać
• nie boi się zadawać trudnych pytań i nie mieć na nie gotowych odpowiedzi
• staje w prawdzie – ma odwagę mówić o błędach i słabościach Kościoła, stawać po stronie osób skrzywdzonych, nazywać fałszywe obrazy Boga, obnażać obłudę i instrumentalne wykorzystywanie Ewangelii i religii – zawsze w kluczu troski, odpowiedzialności, nawrócenia, oczyszczenia
• nie przeciwstawia wiary i duchowości takim obszarom jak psychologia czy psychoterapia, ale pokazuje ich wspólne przenikanie się i działanie na rzecz rozwoju człowieka w Miłości
• uczy na czym polega dojrzała duchowość i celnie diagnozuje jej zagrożenia
• widać u niego duże doświadczenie w pracy z ludźmi i dla ludzi – bycia z nimi i dla nich - na równi, bez wywyższania się
• skupia się na tym co najważniejsze w parafii – na budowaniu wspólnoty!
• różne grupy działające w parafii, ilość i różnorodność inicjatyw, spotkań, warsztatów, rekolekcji, kursów – jest ogromna i świadczy o jego dużym zaangażowaniu i trosce o wspólnotę parafialną
• sposób w jaki ojciec Grzegorz odprawia Eucharystię daje poczucie wspólnoty, łamania podziału na „księdza i lud wierny”, normalności, serdeczności, życzliwości, zaangażowania świeckich
Decyzja o zakończeniu posługi ks. Grzegorza bardzo mnie poruszyła, jak również moją żonę. Jeśli jest to decyzja przemyślana i odpowiedzialna, związana z naturalnym rytmem posługi duszpasterskiej (tym że ks. Grzegorz jest „potrzebny” gdzie indziej, żeby robić dobrą robotę dla Jezusa i Ewangelii) to, choć z bólem serca, rozumiem to, przyjmuję i szanuję. I w tym miejscu powinienem zakończyć.
Natomiast jeśli ta decyzja miałaby być podyktowana jakimiś nie do końca czystymi względami (takimi jak: kościelna/zakonna wewnętrzna polityka, uleganie insynuacjom, manipulacjom, donosom, źle rozumiana zakonna władza, a już w ogóle nie daj Boże próba dyscyplinowania w ten sposób zakonnika myślącego i działającego inaczej niż władze zakonu), to nie ma na to mojej zgody i zrozumienia! Mam nadzieję, że tak nie jest, ale gdyby okazało się to prawdą, to jest to dla mnie zaprzeczanie Ewangelii i nauczaniu Jezusa. A w takim kościele, to nie dziwię się, że wielu ludzi nie chce być.
Dlatego uważam, że w tej decyzji powinno się jasno i z szerszym wyjaśnieniem zakomunikować parafianom, jakie są jej powody zakończenia posługi ks. Grzegorza (chyba że jest to sytuacja wyjątkowa/szczególna). Domaga się tego uczciwość i dojrzałość oraz traktowanie nas wiernych poważnie i z szacunkiem, jak braci i siostry, partnerów, a nie „tłum, który nic nie rozumie i nie powinien się wtrącać”.
Mateusz Pitala