Księdza Grzegorza znam od 20lat, poznałam go jak był w Krakowie na parafii odpowiedzialny za oazę, do której mnie zaprosił. Jemu zawdzięczam zapoczątkowanie mojej wiary, pokazał mi żywego Jezusa, uczył jak się modlić. Pamiętam przełomową spowiedź, jako nastolatka miałam wtedy mnóstwo pytań, wątpliwości dotyczących wiary i wtedy Duch Święty przez księdza Grzegorza wlał taki pokój i odpowiedzi, że zupełnie zmieniło się moje nastawienie do kościoła. Oaza składała się z niezłych „gagatków”, ksiądz Grzegorz ma szczególnie do takich ludzi serce, wyciągał najbardziej pogubioną młodzież i dawał im miłość Boga. Uczył mnie grać na gitarze, żebym mogła posługiwać muzycznie. Właśnie około 20lat temu poprosił mnie i siostrę, żeby przygotować jakąś oprawę muzyczną na triduum Paschalne. Początkowo śpiewało kilka osób, jednym głosem, chyba tylko w Wielki Piątek. Powoli to się rozrastało. Od dobrych dziesięciu lat chór śpiewa w czterogłosie z pełną oprawą pieśni. Ludzie przychodzą i mówią, że przeżywają liturgię zupełnie inaczej, Bóg również przez to dotyka ich życia. (Porównują jakość do liturgii u Dominikanów, tylko tu jest większy parking więc wolą przychodzić do Saletynów 😉) Jest to owoc tej prośby księdza Grzegorza o oprawę muzyczną na Triduum Paschalne. Do rozwoju mojej wiary przyczyniają się homilie i konferencje księdza Grzegorza, dlatego między innymi też prosiliśmy z moim mężem, żeby podczas naszego ślubu ksiądz Grzegorz wygłosił homilię. W ostatnich latach pojawiło się u księdza, u mnie i ludzi ze wspólnoty „młode wino” wspólne pragnienie i posługiwaliśmy razem prowadząc uwielbiania z modlitwą o uzdrowienie w parafii. To był kolejny krok z księdzem Grzegorzem do pogłębiania wiary i spotykania żywego Boga w kościele. Dziękuję Bogu za życie księdza Grzegorza, za Jego posługę i kapłaństwo. Zawierzam go Sercu Jezusa.
Maria Kopacz